Wiem, co teraz myślisz.
Bo sama bym tak pomyślała na Twoim miejscu.
„Kolejna psycholog obiecuje złote góry za 47 złotych.
Pewnie znowu stracę pieniądze i czas na kolejne puste teorie”.
Rozumiem to.
Dlatego robię tak:
czytasz książkę, odsłuchujesz sesję wglądu, wdrażasz procedurę
i jeśli po 30 dniach niczego sobie nie uświadomisz i nie poczujesz żadnej ulgi i stabilności w ciele
- piszesz do mnie jedno zdanie.
Oddaję Ci każdą złotówkę. Bez pytań, bez formularzy, bez czekania tygodniami na odpowiedź.
Całe ryzyko biorę na siebie. Ty ryzykujesz dokładnie zero. Jedyne, co możesz stracić, decydując się dziś, to złudzenie, że kolejny miesiąc połykania łez i czekania na cud jakoś magicznie zmieni Twoje życie.
Dobra, pogadajmy o pieniądzach.
Bez owijania w bawełnę, tak jak lubisz.
Ile Twoim zdaniem powinien kosztować system, który zdejmuje z Twojego ciała wieloletni paraliż,
wyłącza stary autopilot i daje Ci nienaruszalny spokój?
Zanim odpowiesz, policzmy razem.
Gabinet terapeutyczny, do którego będziesz chodzić co tydzień, to minimum 200–350 zł za pojedynczą godzinę. Po roku zostawiasz tam 10–15 tysięcy złotych i bardzo często wciąż wychodzisz z tym samym kłębkiem myśli w głowie, bo w stresie i tak wygrywa biologiczny nawyk.
Warsztaty rozwoju osobistego na weekend potrafią kosztować 2–3 tysiące złotych, a Ty po trzech dniach euforii wracasz do domu, wchodzisz do kuchni, słyszysz jeden chłodny komentarz i cały „spokój” pęka jak bańka mydlana.
A ja daję Ci cały zbadany mechanizm, tę samą architekturę, która pozwoliła odzyskać suwerenność setkom kobiet za jednorazowe 47 złotych.
Nie miesięcznie. Nie w abonamencie, który po cichu drenuje Twoje konto. Tylko Raz.
Wartość tego, co dostajesz, to 556 złotych, jeśli policzyć samą książkę (59 zł w regularnej cenie sklepowej), dostęp na platformie do 90-minutowego nagrania audio sesji 1:1 z gabinetu (wartość 350 zł - tyle kosztuje u mnie sesja indywidualna) oraz dedykowaną, prowadzoną sesję audio (warta 147 zł, w sklepie dostępna dopiero w pakiecie za 129 zł).Ty płacisz dzisiaj jednorazowo zaledwie 47 złotych, czyli mniej niż jedną jedenastą tej kwoty i mniej, niż kosztuje sam e-book bez żadnych nagrań na mojej stronie.
Ale zapomnij na chwilę o kwotach 556 zł czy 47 zł.
To i tak nieistotne liczby w porównaniu z tym, co naprawdę kupujesz.
Kupujesz koniec bezsilności i koniec żebrania o akceptację w cudzych warzywniakach.
47 złotych to mniej, niż wydajesz na kawę i ciastko na mieście, które zjesz w biegu i w stresie.
To ułamek tego, co wydałaś na poradniki, które stoją na półce i zbierają kurz. To mniej, niż kosztuje 15 minut w jakimkolwiek prywatnym gabinecie. Materiały zostają z Tobą na stałe. Nie musisz przerabiać wszystkiego w ten weekend w panice. Przechodzisz przez proces w swoim tempie, kiedy poczujesz, że to Twój moment.
A jeśli po 30 dniach stwierdzisz, że to nie działa? Piszesz do mnie maila, a ja oddaję Ci wszystko.
Więc tak naprawdę nie płacisz teraz nic. Płacisz dopiero wtedy, kiedy Twoje własne ciało potwierdzi, że było warto. Jedyne ryzyko, jakie tu widzę, to zostanie z tym samym lękiem, który paraliżuje Cię dzisiaj
- tylko miesiąc później, o kolejne nieprzespane noce starsza i z poczuciem, że znowu stchórzyłaś przed własnym spokojem.